niedziela, 14 maja 2017

Szkatułka




4 dzień podróży, Akna
Drogi Pamiętniku,

     w ciągu ostatnich trzech dni tyle się wydarzyło, a ja nawet nie miałem chwili, aby o tym napisać. Wyobraź sobie, że już prawie zdobyłem artefakt! Muszę Ci wszystko opowiedzieć od początku.

    Wiedziony wskazówkami od Gremlina udałem się na szczyt Akny. To wygasły wulkan, który ktoś wykupił w zeszłym roku na własność. Wiedziałem, że tylko potężna organizacja może sobie na coś takiego pozwolić. Taka jak Stowarzyszenie Klucza. Cały teren był ogrodzony wysokim płotem, droga od bramy wiodła prosto w bujny las. Nie mogłem tak po prostu podejść i zapukać. Musiałem wymyślić inny sposób na dotarcie w pobliże góry.

    A ponieważ najlepiej myśli mi się na łonie natury, usiadłem pod drzewem i zjadłem podwieczorek. Gdy połykałem ostanie ciastko z żurawiną (wyborne niesamowicie), pod bramę podjechał żółty bus i zaczęli z niego wysiadać młodzi ludzie. Na członków Stowarzyszenia Klucza byli za młodzi, więc postanowiłam podejść bliżej i się rozejrzeć.

      Cóż się okazało?! Otóż właściciel rezydencji urządzał przyjęcie. Podobno zakończyli jakieś ważne zadanie i dla wszystkich zaangażowanych w tę sprawę ludzi szef postanowił wydać przyjęcie - tak mi powiedział młodzieniec w dredach do pasa. Przede mną stał zespół rockowy, który dziś miał dać koncert na owym przyjęciu. Niestety jeden z członków ekipy zachorował i brakuje im… tragarza. Pomyślałem, że to idealne rozwiązanie mojego problemu i bez namysłu zaoferowałem swoją pomoc.

     I tak razem z zespołem "Oko Cyklonu" dostałem się do wulkanu. Właściwie to do ogromnej rezydencji u podnóża góry. Teraz siedzimy w małej salce, zespół stroi instrumenty i szykuje się do gry. A ja szykuję się do swojej indywidualnej rozgrywki. Gdy mijałem po drodze bogate komnaty (właśnie tak - komnaty, a nie pokoje jak w normalnym domu), w jednej z nich dostrzegłem za szybą na piedestale małą, drewnianą szkatułkę. Przeczucie mi mówi, że to właśnie poszukiwany przeze mnie artefakt. Właśnie rysuję sobie plan pomieszczeń, żebym się nie zgubił.

    A gdy zacznie się koncert, ja wymknę się na chwilę do tajemniczej szkatułki.

      Drogi Pamiętniku, mam nadzieję, że już wkrótce opiszę Ci pomyślne zakończenie mojej przygody.

    Żegnam, Twój Zygfryd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz