wtorek, 16 maja 2017

Czerwona książka

Po przeczytaniu tej wiadomości bardzo się zdumiałam. Podbiegłam do sióstr i przeczytałam im cały tekst. One również były zaskoczone, szczególnie wzmianką o trzech dziewczynach nazwanych bohaterkami. Były bardzo zmęczone po ledwo przespanej nocy, więc postanowiłam, że położę je spać, a sama będę eksplorować wyspę.
Z zapasów jedzenia wyciągnęłam rybę i upiekłam ją. Dałam siostrom i poprosiłam, aby się położyły. Sama udałam się w głąb wyspy. Mijałam pagórki, które swoim wyglądem przypominały piramidy, rzekę, której wysuszone koryto wyglądało jak wijący się wąż oraz drzewa, które wyglądały jak zielone obłoki na niebie. W oddali widziałam dom i to był cel mojej wyprawy. Po kilku minutach dotarłam do tej budowli. Wyglądała na starą i opuszczoną. Na drzwiach wisiał szyld z wyrytą w drewnie literą: „L”. To właśnie ona przyciągnęła mój wzrok. Nie wspomniałam jeszcze, że domek był bardzo niski, a szyld sięgał mi do ramion. Bez większego trudu dotknęłam ręką szyldu i tajemniczej litery . Gdy moja ręka zderzyła się z twardym drewnem, usłyszałam głośne dzwonienie w uszach - tak jakby dzwonił telefon. Natychmiast oderwałam rękę od szyldu, ale dźwięk stawał się niemożliwy do wytrzymania. Nagle przewróciłam się i uderzyłam głową w ziemię, wtedy dźwięk ustał, a ja straciłam przytomność.

Gdy się ocknęłam, nie miałam pojęcia, gdzie się znajduję. Siedziałam na krześle w ciemnej sali z migoczącymi, starymi lampami. Na przeciwko mnie stał stół, a na nim książka. Podniosłam ją. Na czerwonej okładce zobaczyłam napis: „Daj znak”. Otworzyłam ją. Na pierwszej stronie ledwo czytelnym drukiem było napisane: „Napisz list do członków swojej rodziny, aby i oni mogli żyć w urodziny”.

Słowa były dla mnie mało zrozumiałe, ale zafascynowana przystąpiłam do pracy:

3. 05.2017 r.
Drogie Siostry!

Nie mam pojęcia, czy ten list do Was dotrze, ale jeśli tak, to Wam o nim opowiem. Kiedy Wy spałyście, ja udałam się w podróż dookoła wyspy. Spostrzegłam tam domek z ogromnym szyldem. Dotknęłam go, a następnie znalazłam się tu. Znalazłam tę książkę, więc postanowiłam napisać do Was list. Jeśli się uratuję, to pragnę , aby i Wam się udało.

Wasza kochająca siostrzyczka

Ola

Po napisaniu tego krótkiego listu dostrzegłam na stole skrzynkę, której wcześniej nie było. Chwyciłam ją i otworzyłam - w środku była kolejna zagadka, lecz tym razem logiczna: „Czym jest to, co o poranku z prawej strony jest małe, a z lewej jest wielkie? Po upływie dnia z prawej staje się wielkie, a z lewej małe.” Rozmyślałam kilka minut, gdy nagle spoglądając na mój krótki list w czerwonej książce zorientowałam się, że to właśnie o nią chodzi! Chwyciłam długopis ze skrzynki i zapisałam odpowiedź: „książka”. Nagle uniosłam się do góry jak samolot i poszybowałam w dal.

Obudziłam się we własnym łóżku i zorientowałam się, że moja cudowna przygoda była tylko snem. Ale czy na pewno? Na mojej kołdrze leżała czerwona książka …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz